poniedziałek, 21 października 2013

Lakiery do paznokci Palladium

Cześć!
Po baaardzo długiej przerwie na pierwszy ogień idą najnowsze lakiery do paznokci Power Shine Palladium. Można uznać, że testuję je od zeszłego wtorku. Osobiście nie posiadam swoich buteleczek, ale mając do nich dostęp wykorzystałam okazję i pomalowałam sobie paznokcie każdym kolorem. Pomyślałam, że to będzie dobra okazja, żeby reaktywować bloga :)

Zacznijmy od początku!
Zaglądam do katalogu i otwieram oczy ze zdziwienia. Bardzo mocno brokatowe, nowe lakiery. I od razu rodzi się pytanie 'Dlaczego? Dlaczego to nie nowość dla mnie?'. Nie lubuję się w brokatowych czy perłowych lakierach. Wolę mieć gładkie paznokcie, jednego koloru.

Przepraszam, za obrócone zdjęcia! Coś się porobiło i nie potrafię tego naprawić. Zdjęcia są widoczne ;)

Co pisze producent?Nowe lakiery wzbogacone ekstraktem z palladu nadają paznokciom ekstremalny, metaliczny połysk i mieniącą się intenstywnymi kolorami holograficzną poświatę, dzięki której z pewnością nie pozostaniesz niezauważona!

Dobra, dobra, ale co to jest ten pallad? Chemicy będą pewnie wiedzieli, ale że jestem chemicznym beztalenciem wspomogę się Wikipedią.
Pierwiastek chemiczny z grupy niklowców w układzie okresowym, należący do triady platynowców lekkich.
Szczerze mówiąc, mało mi to mówi, także czytam dalej: 
(...) występuje w skorupie ziemskiej w ilości 6×10−4 ppm głównie jako zanieczyszczenie rud miedzi i cynku.
Trochę mnie przeraża, ale kontynuuję:
Nazwa pochodzi od greckiej bogini Pallas, czyli Ateny, i została nadana w związku z niedawnym (1802) odkryciem planetoidy Pallas.
To już brzmi dla mnie bardziej przyjaźnie! Szukam więcej. Tym razem w encyklopedii: 
Stopy palladu są stosowane do wyrobu ozdób jubilerskich.
I ta informacja do mnie przemawia! Lubię biżuterię :)


Mimo tego, że nie są w moim stylu bardzo chciałam sprawdzić trwałość lakierów Oriflame.
Kiedyś zraziłam się do lakierów z katalogów, ponieważ warstwy odchodziły całymi płatami. 

Pomalowałam każdy palec innym kolorem i co? Spójrzcie:



Kolory są zupełnie mniej błyszczące niż te pokazane w katalogu. Nie odstraszają, nie błyszczą jak klej z samym brokatem. Najbardziej spodobały mi się niebieski i fioletowy. I to właśnie one najdłużej mi się utrzymują na paznokciach, ale prawdopodobnie dlatego, że płytki paznokci na palcach małych i serdecznych są najbardziej zdrowe. Paznokcie na środkowych i wskazujących palcach bardzo mi się rozdwajają i się łamią, dlatego lakier się łamał.
Lakiery przetestowałam bardzo mocno. Dosłownie i w przenośni rzuciłam je na głęboką wodę. Wodę w basenie - chlorowaną. Nie było tak źle! Niebieski i fioletowy przetrwał praktycznie bez skazy, reszta z uszkodzeniami (jestem pewna, że to przez moje słabe pazurki).
Co dobre - lakier nie odchodzi po dniu, ani nawet po trzech. Dłużej nie sprawdzałam, bo po prostu zaczęłam sama go zdrapywać (wiem, wiem, powinnam użyć zmywacza, ale ostatnio w domu tylko nocuję i nie ma czasu, żeby zadbać o paznokietki).

Drugi raz pomalowałam paznokcie w ubiegłą sobotę. Już bez większych testów, po prostu pozwoliłam im się sprawdzać podczas codziennych prac - zmywanie, mycie głowy itp. Do tej pory lakiery trzymają się idealnie, bez żadnych uszczerbków, pękania i kruszenia się. Noo... z wyjątkiem jednego środkowego paznokcia, którego złamałam i niestety musiałam go obciąć i zmyć. Ale obróciłam to w plus, bo mogę Wam teraz napisać jak wygląda ten proces i jak wygląda płytka paznokcia po zmywaniu.
Zatem, jak pewnie wiecie wszelkie lakiery z brokatami działają jak pumeks. Nie da się go zmyć, a dłonie później są całe w świecących drobinkach, które są przenoszone na twarz i cały tydzień znajdujemy je dosłownie wszędzie.
Tak przy okazji, pokazywąłam dłoniee koleżance, która właśnie stwierdziła, że brokatowe lakiery właśnie dlatego są okropne.
A tutaj kolejna niespodzianka! Przyłożyłam wacik do paznokcia, poczekałam dosłownie sekundę i przeciągnęłam wacik. Paznokieć był czysty! Jeszcze delikatnie przeczyściłam brzegi i to był koniec! Stałam w łazience jak wryta, bo do tej pory nie poszło mi tak dobrze ze zmywaniem lakieru, tym bardziej mocno różowego. Zero naruszenia płytki paznokcia, żadnej ryski.

Jeżeli chodzi o opakowanie. 5ml - jak na lakier, to mało. Wygodna zakrętka. Pędzelek dość gruby. 3-4 ruchy wystarczą, żeby pomalować cały paznokieć.
Gęstszy niż Essie, ale rzadszy niż MissSporty. Przy częstym otwieraniu jeszcze bardziej gęstnieje. Przynajmniej tak wnioskuję z tego, że sporo osób w filii je używało i po prostu wywietrzał.
Jak dla mnie długo schnie, dlatego traktowałam paluchy zimną wodą.

Skład:
ETHYL ACETATE, BUTYL ACETATE, NITROCELLULOSE, ADIPIC ACID/NEOPENTYL GLYCOL/ TRIMELLITIC ANHYDRIDE COPOLYMER, ACETYL TRIBUTYL CITRATE, ISOPROPYL ALCOHOL, STEARALKONIUM HECTORITE, SUCROSE ACETATE ISOBUTYRATE, MICA, CALCIUM ALUMINUM BOROSILICATE, PENTAERYTHRITYL TETRAISOSTEARATE, PALLADIUM, SILICA, TIN OXIDE, CI 15850, CI 77266, CI 77891, CI 77510, CI 15880, CI 77000

Ocena końcowa: ♥ ♥ ♥ ♥
Cena regularna: 30zł/5ml



Miałyście okazję już go wypróbować? Piszcie :)


Lecę na basen katować lakier :) Miłego wieczoru!



10 komentarzy:

  1. Hej.
    Zapraszam do obserwowania naszej strony
    https://www.facebook.com/wystrojbloga

    Jeśli będziesz potrzebowała zmiany wystroju blog. Pisz śmiało.
    Chętnie się tym zajmiemy.

    ~Wystrój Bloga~

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam kiedyś wspaniały kosmetyk z Oriflame - to była seria limotowana - a był to balsam/suflet do ciała zamkniety w szarym okraglym opakowaniu ktory pachnial cudownie, a konsystencja , srebrne drobinki i nawilzanie - ahhhh to byla seria limitowana i nigdy potem nie moglam juz go odnalezc
    wciąż trwa u mnie Walentynkowy Konkurs - Serdecznie Zapraszam :)))
    mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/02/walentynkowy-konkurs-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się wykończenie tego lakieru :)
    dawno nie zamawiałam nic z Orflame
    Pozdrawiam i zapraszam

    biszkopcik86.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. kolorki ładne :)
    zapraszam do wspólnej obserwacji :) worldpinklipstick.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie byłam nigdy zwolenniczką lakierów katalogowych. Są dość drogie a nie trwałe. Dlatego jestem zdziwiona trwaloscią ttych,w koncu cos adekwatnego do ceny? Tylko kolory jakies takie...nijakie :)
    Zapraszamy: http://atelierkobiet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm. Nie moglam sie doczekać tych lakierów ale niestety dla mnie wyglądają do kitu. Wolałabym takie jakie są przedstawione . :(

    Zapraszam do mnie :) również testuje kosmetyki ori :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawy blog

    Zainteresował mnie :)

    Będę częściej zaglądać :)

    A w wolnej chwili zapraszam do siebie ;) :D

    http://blogowszystkimevi.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. ładne kolorki :) mam kilka lakierów z Oriflame, ale tych nie

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, kosmetyki palladowe w ogóle są bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń