Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciało. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciało. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 sierpnia 2013

Paczka, katalog 12

Cześć!
Postanowiłam dzisiaj napisać post związany z dzisiejszym odbiorem paczki z zamówieniem z katalogu 12.
Oprócz kosmetyków dla klientek odebrałam zestaw lojalnościowy z którego korzystałam w katalogu 11. 


Program lojalnościowy polegał na tym, że w trakcie trwania katalogu 9, 10 i 11 po przekroczeniu pewnego progu punktowego mogłam sobie odebrać zestaw kosmetyków za 4,90zł lub za 9,90zł. Jeżeli w dwóch katalogach (z trzech w których trwał program) odbiorę nagrody za 9,90zł, to w katalogu 12 będę miała możliwość odebrać składaną suszarkę marki Philips, uwaga, za 9,90zł!
I z takiej możliwości skorzystałam, jakżeby inaczej :) 
Dzisiaj w paczce przyszła suszarka, żel i woda toaletowa.

Żel pod prysznic Discover China Cherry Orchard - żel o delikatnym zapachu kwiatów wiśni. Bardzo kojący zmysły :) 

Woda toaletowa Eclipse - swojej jeszcze nie otwierałam, ale w Filii poprosiłam o otwarty flakonik. Zapach nie jest raczej dla mnie. Bardzo świeży, ale aż drażniący. Z tego co wyczytuję to ma coś z pomarańczem i melonem. 

No i chyba najbardziej oczekiwana przeze mnie rzecz. Czyli Suszarka  Philips Salon Essential.

W sumie opakowanie widziałam już wcześniej, dlatego nie było dla mnie zdzwieniem, że jest dość spore. 
Wszystkie rzeczy zapakowane były w dodatkowe folie ochronne. W pudełku są instrukcje oraz karta gwarancyjna. Tak samo jak w każdym ze sklepów z urządzeniami elektrycznymi. 

Suszarka trochę mnie zadziwiła. W sensie, że jest duża! Myślałam, że za niecałe 10zł firma da jakiś shit, a tu proszę, piękna, różowa, sprawna suszareczka. Jestem zachwycona tym, że Oriflame daje członkom Klubu takie korzyści. W przeszłości byłam konsultatnką Avon i nie przypominam sobie, żebym w ciągu pięciu miesięcy działalności dostała tyle nowych, dobrych jakościowo rzeczy. 

Suszarka jest składana, dlatego będzie dla mnie idealna po na zajęcia na basenie. 
Posiada trzy poziomy suszenia: 
I - zimne powietrze, poziom 1
II - ciepłe powietrze, poziom 1
III - ciepłe powietrze, poziom 2
Kabel do któtkich nie należy - ma ok. 160cm. 

Opcłaca się być w Oriflame? Oczywiście!!

Oprócz programu lojalnościowego zamówiłam sobie pare rzeczy. 

Odżywka Nature Secrets cytryna z miętą, która razem z szamponem już się szykuje do recenzji. To już moje drugie opakowanie. 

Żel do rąk z antybakteryjnymi ekstraktami z drzewa herbacianego i mandarynki - ponieważ jutro wyjeżdżam na obóz, gdzie dostęp do wody może być ograniczony, a rączki warto mieć czyste :) 


Dodatkowo za 0,77zł dostałam Wygładzający balsam do ust z organicznymi ekstraktami z jagód acai i granatu tylko za to, że w sumie zakupiłam trzy produkty z serii Nature Secrets.

I ostatni produkt. W Oriflame przy małych zamówieniach jest opcja płatnych dostaw, ale po co wydawać 8-11zł na samą paczkę kiedy za 11,90zł można domówić jeden z dwóch proponowanych, pełnowymiarowych produktów (co katalog inne) i paczkę dostajemy "gratis". Oto produkt z katalogu 12: Ochronna emalia do paznokci, o cenie regularnej 22zł.


Teraz pewnie się zastanawiacie ile w sumie na tym straciłam.
Ok, no to podsumowanie rachunku i zastanowienie się, czy wyrządziłam krzywdę zawartości mojego portfela.
  1. Żel Discover China: cena regularna: 12zł
  2. Eclipse: cena regularna: 36zł                          za obie rzeczy zapłaciłam 4,90zł
  3. Suszarka Philips Salon Essential: cena w RTV Euro AGD: 59,99zł, zapłaciłam: 9,90zł
  4. Odżywka do włosów: cena regularna: 13zł, zapłaciłam: 6,08zł
  5. Żel antybakteryjny: cena regularna: 14,90zł, zapłaciłam: 7,62zł
  6. Balsam do ust: cena regularna: 11zł, zapłaciłam: 0,77zł
  7. Emalia do paznokci: cena regularna: 22zł, zapłaciłam: 11,90zł
Razem: Według cen regularnych za te siedem rzeczy powinnam zapłacić: 168,89zł. NIGDY bym tyle nie wydała na takie pierdółki. Dzięki temu, że jestem członkiem Klubu Oriflame za siedem rzeczy (w tym suszarkę!) zapłaciłam 41,17zł.
Różnica? Wielka! Ile oszczędziłam? 127,72zł!


Recenzji tych produktów możecie się spodziewać w przyszłych notkach, ale oprócz tego mam masę innych kosmetyków do opisania. :)
Tak jak pisałam wyżej jutro wyjeżdżam na obóz zaliczeniowy. Przez najbliższe pięć dni możecie mnie spotkać na szlaku w Beskidzie Śląskim i Żywieckim. Jutro z samego rana jadę do Bielsko - Białej. Zaczynamy wędrówkę pieszą do Szczyrku i w kolejnych dniach Wisła, Przysłop, Zwardoń, Hala Rysianka, Żywiec i wszelkie przełęcze, hale oraz górki :) 
Zatem zostawiam Was z aktualnym postem i życzę udanego tygodnia. 
Osoby które pierwszy raz są na moim blogu zapraszam do czytania poprzednich recenzji. 

Do zobaczenia w przyszłym tygodniu! 
xx :) 

sobota, 13 lipca 2013

Malinowe orzeźwienie

Cześć! Chyba nie mogliście się doczekać następnej notki, bo zauważyłam ostatnio duży skok odwiedzin. Dziękuję! :)
Przypominam, że u góry możecie przejść na zakładkę "Do kupna", gdzie oferuję Wam kosmetyki w tańszych cenach. 

Dzisiaj mam dla Was coś na ochłodę, a jest to:

Nature Secrets Body Mist with Energising Mint & Raspberry

Mgiełka do ciała Nature Secrets z energetyzującą miętą i maliną

Opakowanie wyjątkowo nie chciało się sfotografować, ale jako taka fotka wyszła.
Kosmetyk idealny na lato. Zwłaszcza na upalne dni, ale o tym niżej :)

Opis producenta: Energetyzująca mgiełka z ekstraktami z mięty i maliny zapewni fantastyczne orzeźwienie Twojemu ciału i zmysłom! Przyjemnie odświeża i nawilża skórę.

Opakowanie: ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Jak dla mnie dobrane idealnie do funkcji kosmetyku. Nie jest za duże, sprytnie mieści się w torbie między innymi rzeczami. Plastik z którego jest wykonany nie jest ciężki w porównaniu np. do szklanych opakowań. Nie jest na tyle giętki i cienki, żeby deformować się przy nacisku np. książek albo zakupów. 
Jestem bardzo zadowolona z tego, że nie cieknie z rozpylacza. W niektórych mgiełkach bywa tak, że po użyciu leje się koło otworu. Albo trafiłam na dobrze wykonane zamknięcie, albo po prostu Oriflame o to dba :) 


Kolor i konsystencja: ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Leciutko różowa woda, która po wstrząśnięciu się pieni. Nie zostawia tłustych śladów.


Zapach: ♥ ♥ ♥
Taki sam jak krem do rąk *kliknij, żeby przejść do recenzji* - w końcu produkty z tej samej serii. Zdecydowanie czuć malinę i świeży zapach mięty. Największym minusem jest to, że czuć krótko zapach na ciele. Na ubraniach utrzymuje się troszkę dłużej, ale chyba nie o to chodzi.

Wydajność: ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Oooj, jest wydajna, trzeba przyznać. Podczas upałów w zeszłym tygodniu psikałam się nią wszędzie i o każdej porze: przed wyjściem na dwór, na przystanku, podczas jazdy na rowerze. Mgiełka towarzyszyła mi wszędzie, czasami nawet częściej niż portfel :) W każdym razie nie oszczędzałam jej, a spokojnie zostało mi jeszcze ok. 60ml. (Zdjęcie wykonane jest ok. dwa tygodnie temu, gdzie poziom wody jest mniej więcej przy napisie "nature". Dzisiaj, po wielu użyciach poziom sięga górnej części środkowej malinki na obrazku.)

Użycie:
Tak jak wspominałam - nie oszczędzam. Jeżeli tylko czuję, że potrzebuję orzeźwienia, to psikam po całej powierzchni rąk, nóg, szyi i karku. Szybko się wchłania. Bywało, że za blisko użyłam rozpylacza, więc po prostu ją wcieram. W miejscach, gdzie rozpyli się za dużo produktu można odczuć lekkie lepienie się, ale uczucie znika kiedy produkt dobrze się wchłonie.

Składniki:
AQUA, ALCOHOL DENAT., GLYCERIN, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, PARFUM, SODIUM CITRATE, LIMONENE, HEXYL CINNAMAL, CITRIC ACID, LINALOOL, BENZYL SALICYLATE, PROPYLENE GLYCOL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, RUBUS IDAEUS FRUIT EXTRACT, GERANIOL, MENTHA AQUATICA LEAF EXTRACT, POTASSIUM SORBATE, SORBIC ACID, METHYLPARABEN, CI 17200

Ocena końcowa: ♥ ♥ ♥ ♥

Cena regularna: 25zł/150ml



Jeżeli miałyście możliwość użycia tej mgiełki, to koniecznie napiszcie Wasze wrażenia :)





niedziela, 30 czerwca 2013

Karmelowe jajeczko

Jestem nareszcie w domu! To znaczy, u rodziców w Częstochowie. Często nie przyjeżdżam ze względu na pracę w weekendy i dość nieregularne zajęcia. Od poniedziałku zaczynam praktyki w klubie fitness, więc poniekąd byłam zmuszona wrócić :) Ale na dobre mi to wyjdzie, w końcu zobaczę się z przyjaciółmi i odpocznę.
Przed wyjazdem zdążyłam jeszcze odebrać paczki z ostatnim zamówieniem z katalogu dziewiątego. I właśnie tak sobie siedzę w łóżku i myślę, że kurcze lubię to robić. "To" czyli działać dla kogoś. Każde przygotowanie zamówienia dla klientki sprawia mi przyjemność! Mimo tego, że często czuję lekkie podenerwowanie czy niczego nie pomyliłam, czy wszystkie produkty przyjdą... Lubię wręczać pakunki z kosmetykami i widzieć na twarzy klientek uśmiech i zainteresowanie nowymi produktami. To trochę przypomina uczucie jakbym wręczała prezent.
Oczywiście zamówienie nie obyło się bez czegoś dla mnie :D
Mam dla Was recenzję bardzo świeżą. Może nawet nie powinnam tego nazwać recenzją, a opisem użycia produktu w ciągu jednego dnia.
Zapraszam do czytania :)


Tender Care Caramel

Karmelowy krem uniwersalny


Kremik od którego zaczął się cały Oriflame. Pierwszy krem uniwersalny, wymyślony przez braci af Jochnick powstał w garażu. Można go używać na każde spierzchnięte miejsca na ciele, np. usta, łokcie. Ja akurat kupiłam wersję o zapachu karmelowym.

Opis producenta: Doskonale nawilża, odżywia i koi suchą, spierzchnietą skórę, natychmiast przywraca jej uczucie miękkości. Ma delikatny, karmelowy aromat. Uroczy prezent!

Opakowanie: ♥ ♥ ♥
Pamiętam jak parę lat temu pierwszy raz widziałam bezzapachowy krem w różowym opakowaniu. Wydawało mi się, że jest połączeniem tandety i elegancji. Nie mogłam określić swojego zdania.
Dzisiaj nadal nie przepadam za różową wersją "jajeczka" (jak to niektórzy nazywają), natomiast wydanie brązowo-złote (karmelowe) i czerwone (wiśniowe) najbardziej przypadły mi do gustu.
Jak kiedyś wspominałam: jestem wzrokowcem, dlatego co moje oczy widzą i mi się spodoba, to muszę to mieć (zła wiadomość dla portfela :P).
Jeżeli chodzi o funkcjonalność opakowania, to dla mnie dużym minusem jest aplikacja. Dlatego zabrałam dwa serduszka. Krem trzeba nakładać palcem, kiedy nie zawsze można to zrobić, bo najzwyczajniej jest to niehigieniczne (zwłaszcza przy użytkowaniu na usta).

Kolor i konsystencja: ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Kolor wazeliny z tą różnicą, że nie jest aż tak tłusta.


Zapach: ♥ ♥ ♥ ♥
Karmel? No nie wiem... Czuć mooocną słodycz, może to i karmel. Mamie kazałam zamknąć oczy i podsunęłam jej pod nos opakowanie i poprosiłam o skojarzenie zapachu. Odpowiedziała, że nie wie, a po chwili wskazała migdał. Może to jakiś przypalony migdał :P
Szczerze mówiąc ten zapach był wybrany spontanicznie. W dziewiątce były do wyboru dwa kremy - karmelowy i bezwonny, wolałam z zapachem, dlatego wzięłam ten... mimo tego, że nie lubię karmelu :P

Użycie:
Dzisiaj kremik miałam okazję użyć cztery razy. Pierwszy raz zaraz po rozwiezieniu paczek do klientek, jeszcze zanim wróciłam do domu. Nie patrzyłam na to co jest w opakowaniu, tylko posmarowałam sobie usta i czekałam na pierwszy efekt. Usta miałam troszkę suche, aż tu nagle magia! Po 7-10 minutach usta były gładziutkie jak po miodowym peelingu. Cały czas pod nosem miałam słodki zapach karmelu.
Drugie użycie i próba smakowania. Nie czuć nic - i dobrze! Nie będę zjadać tego co mam na ustach :D Zauważyłam, że krem utrzymuje się na ustach bardzo długo. Wchłania się, nawilża, odżywia ale jednocześnie zostawia delikatne uczucie tego, że jednak na ustach coś jest.
Za trzecim razem bardziej się przyjrzałam temu co jest w opakowaniu. Patrzę w jajeczko, przyglądam się masie na palcu i czuję nerwy, bo widzę wazelinę. 15ml pachnącej wazeliny w opakowanku o sporej cenie jak na swoją wagę. Ze swojej ciekawości porównałam składy Tender Care z Ciasteczkowym balsamem do ust z Treffina, który używałam swego czasu, bo zachwycił mnei zapach i opakowanie.
Kremik uniwersalny:
PETROLATUM, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, PARAFFINUM LIQUIDUM, CERA ALBA, PARAFFIN, ACETYLATED LANOLIN, CETYL ALCOHOL, AROMA, TOCOPHERYL ACETATE, PROPYLPARABEN
Ciasteczkowy balsam do ust, ciasto wiśniowe, Treffina: Polybutene, Ethylhexyl Palmitate, Paraffinum Liquidum, Ozokerite, Petrolatum, Polyethylene, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Parfum, Cherry: Benzyl Alkohol, Benzyl Benzoate
(pogrubione składniki są w obu produktach)

Uspokoiłam się. Biorę składniki pod lupę i już tłumaczę o co chodzi.
Poszczególne składniki w produkcie wypisywane są od tych, których zawartości jest najwięcej.
Porównam pierwsze trzy:
1. Tender Care (TC): Petrolatum, czyli po prostu wazelina.
Ciasteczkowy balsam (CB): substancja wiążąca/regulująca lepkość
2. TC: Caprylic/Capric Triglyceride (Trigliceryd Kaprylowo-Kaprynowy), doskonała naturalna roślinna substancja zmiękczjąca i ułatwiająca rozpuszczanie.
CB: nadaje elastyczność sztyftom, zapobiega ich kruszeniu. Poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku, ułatwia rozsmarowywanie np. na ustach. Lepiszcze - substancja wiążąca składniki kosmetyków
3. TC: Paraffinum Liquidum, stanowi bazę do olejków do kąpieli i oliwek. Parafina ciekła jest stosowana w sztyftach jako plastyfikator, zmniejsza kruchość kosmetyku. Pełni rolę rozpuszczalnika dla innych substancji hydrofobowych zawartych w kosmetyku
CB:  Paraffinum Liquidum, jw.

Po trzech pierwszych produktach można wywnioskować, który produkt jest bardziej naturalny.
Opisy składników ze stron: KosmopediaPat&Rub.

Czwarty raz kremik użyłam jakieś 2 godziny temu i zostaje ze mną na noc. Do tej pory utrzymuje się na ustach bez poprawek.

Wydajność: -
Jeszcze nie określiłam, dzisiaj nasz pierwszy wspólny dzień :) 


Ocena końcowa: ♥ ♥ ♥ ♥
Czuję, że ten produkt stanie się moim hitem, choć średnia serduszek nie jest maksymalna.

Cena regularna: 25zł/15ml (22,90zł-25zł w zależności od zapachu).
Polecam kupować podczas promocji, ponieważ cena regularna jest bardzo duża jak na takie małe opakowanie.

Mam do sprzedania kremik różowy - więcej informacji w górnej zakładce "Do kupna". :)







niedziela, 23 czerwca 2013

Krem do ciała Amazonia

Kolejny tydzień pełen wrażeń i obowiązków. W końcu znalazłam chwilę na jakąś recenzję. Dzisiaj mam dla Was ostatni produkt z serii Amazonia:

Amazonia Body Cream

Krem do ciała Amazonia


Opis producenta: Fantastycznie nawilżający krem do ciała o zapachu, który pobudza i zachwyca zmysły. Wzbogacony ekstraktem z kwiatów passiflory, doskonale się wchłania, czyniąc skórę miękką i odżywioną.

Opakowanie: ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Kształt podobny do opakowań maseł do ciała z The Bodyshop. Różnią się tylko wymiarami.


Kolor i konsystencja:  ♥ ♥ ♥ ♥ ♥Biały krem o specyficznej konsystencji. Lubię "taplać się" w swoich kosmetykach i sprawdzać ich gęstość. Wsadziłam więc palucha do opakowania i ku mojemu zdziwieniu wyciągnęłam go praktycznie bez produktu. To znaczy, odrobina znalazła się przy paznokciach, a reszta została w pudełku. Nie wiem co jest przyczyną, być może to, że jest bardzo nawilżający. W sumie podoba mi się to, bo nie muszę się martwić, że zostanie mi na łapce niepotrzebna ilość kremu, którą będę musiała ocierać o opakowanie. Lepiej parę razy wziąć krem niż mieć jego nadmiar.

Zapach:  ♥ ♥ ♥ 
Nadal to seria Amazonia, więc nie jestem pocieszona wonią. W dalszym ciągu uważam, że to zapach na odświeżenie podczas upału.

Użycie:
Używałam pare razy. Podczas ostatnich upalnych dni już znudziły mi się owocowe zapachy, które dodatkowo ciążyły. Chciałam czegoś lekkiego, odświeżającego. Rzuciło mi się w oczy zielone pudełeczko i stwierdziłam, że to właśnie jego czas. Historyjka z dzisiaj: Jak zwykle się spieszyłam. Wbiegłam do domu po dosłownie 1,5 spędzonych w długich spodniach i cierpiałam. Z gorąca. Szybki, zimny prysznic, szybka poprawka depilacji... no i przydałoby się jakieś nawilżenie. I się napatoczyła Amazonia. Szybkość wchłaniania kremu jest niewiarygodna. Nie nabłyszcza, nie jest tłusty, ekspresowo się rozprowadza, nie granuluje się. Zostawia delikatny zapach i aksamitną skórę. Wybiegłam na tramwaj i uczucie którego doznałam było całkiem miłe (zwróciłam na nie uwagę podczas walki o bycie punktualnym, więc musiało być bardzo pozytywne :D). Poczułam delikatny, przyjemny chłód, mimo tego, że żar lał się z nieba.
Dla kremu jestem jak najbardziej na TAK.

Ocena końcowa:  ♥ ♥ ♥

Składniki kremu do ciała Amazonia
Cena regularna: 25zł/200ml

Komary mnie atakują z każdej strony! Macie jakieś rady, żeby nie truć się Raid'em, a pozbyć się ich z domu? Siedzę przy zgaszonym świetle, nie mam pod oknem żadnych zbiorników wodnych, a jest ich na pęczki! Co za niekulturalni goście, wpychają się bez zaproszenia.

sobota, 8 czerwca 2013

Amazonia

Zestaw (a raczej jego część), który dostałam na Targach Turystycznych przeznaczyłam na wyjazd w maju. Uczestniczyłam w Autostop Race 2013 Dubrownik (jak ktoś chce poczytać relacje z drogi, to zapraszam na bloga mojej koleżanki z teamu: By Emdeco), gdzie masa kosmetyków jest zbędna. Im lżejszy plecak tym lepiej. Stwierdziłam, że zgrabne perfumy i żel zajmą mi mało miejsca w plecaku, a nie chciałam się babrać z przelewaniem ulubionych produktów od mniejszych pojemniczków. Poszłam na łatwiznę :D

Plaża w Kupari koło Dubrownika.



Żel pod prysznic Amazonia
Amazonia Shower Gel

Żel pod prysznic Amazonia


Opis producenta: Rozbudzający, zmysłowy zapach Amazonii na dobry początek każdego dnia! Delikatny żel wzbogacony kojącym ekstraktem z kwiatów passiflory oczyszcza i odświeża skórę. Posiada zrównoważone pH.

Zapach: ♥ ♥ ♥  
Świeży. Na początku wydawało mi się, że to ogórek, ale to nie jest jego zapach. Ciężko mi określić to co czuję. Zapach nie jest słodki, wyczuwam nutkę goryczy.

Konsystencja i kolor: ♥ ♥ ♥ ♥
Przezroczysty kolor. Konsystencja trochę lejąca się i troszkę ucieka między palcami. Nie używałam myjki i trochę ciężko było spienić żel.

Opakowanie: ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Przyzwoite, nie narzekam. :)

Użycie: Tak jak wspominałam żel słabo się pieni. Myć myje. Po kąpieli zostaje zapach na skórze. Polecam właśnie w celu odświeżenia w gorących krajach, albo na lato.

Skład: AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM CHLORIDE, SORBITAN SESQUICAPRYLATE, PARFUM, SODIUM CITRATE, CITRIC ACID, PROPYLENE GLYCOL, 2-BROMO-2-NITROPROPANE-1, 3-DIOL, LINALOOL, PASSIFLORA INCARNATA EXTRACT, METHYLPARABEN, PHENOXYETHANOL, PROPYLPARABEN, ETHYLPARABEN, CI 47005, CI 61570

Ocena końcowa: ♥ ♥ ♥ ♥ 

Cena regularna: 15zł/200ml





Amazonia For Her Eau de Toilette

Woda toaletowa Amazonia dla pań


Opis producenta: Zapach wibrujący kuszącymi, egzotycznymi nutami . Soczysty aromat owocu pitangi i brazylijskiej pomarańczy przechodzi stopniowo w słodką, kwiatową woń passiflory i lilii wodnej. W nucie bazy uwodzą akordy bambusa i piżma. Odkryj dzikość swego serca!

Zapach: ♥  
Wydaje się być męski. Jak dla mnie na początku za ostry. Mimo wszystko orzeźwiający. W późniejszym etapie "rozkwitania" trochę gorzki, ale nadal czuć kwiaty.

Konsystencja i kolor: ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Chyba nie muszę wspominać o konsystencji. Kolor lekko zielony, ale to nie jest ważne. Nie zostawia żadnego śladu, szybko się wchłania.

Wydajność: ♥
Woda toaletowa tylko do odświeżenia. Będę używać jako mgiełkę do ciała, bo zapach na mnie utrzymuje się maksymalnie 2 godziny.

Opakowanie: ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Malutkie, zgrabne, do torebki idealne. Na plażę idealne.

Użycie: Pierwsze psiknięcie i zwątpienie. Czy to na pewno zapach dla pań? Sprawdziłam jeszcze raz etykietkę. "For her", no to dla pań. Wącham raz - matko, obrzydliwe, ostre. Drugi - gorzkie, fuj. Odczekałam chwilę i dopiero poczułam to, co faktycznie czuć powinnam. Istna Amazonia. Minusem jest czas utrzymywania się.

Skład: ALCOHOL DENAT., AQUA, PARFUM, LINALOOL, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LIMONENE, CITRAL, PHENOXYETHANOL, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, ETHYLPARABEN, CI 19140, CI 42090, CI 16035

Ocena końcowa: ♥ ♥ ♥ 

Cena regularna: 16,90zł/30ml






Amazonia Soap Bar

Mydełko Amazonia


Opis producenta: Rozkoszne mydełko z dobroczynnym wyciągiem z kwiatów passiflory. Łagodnie myje skórę, nadając jej cudowny zapach. Przynosi relaks i ukojenie Twoim zmysłom.

O mydełku nie będę się rozpisywać. Nie mam swojego zdjęcia, bo tak jak wspominałam już kosteczka - a właściwie listek nie nadaje się do sesji zdjęciowych.
Bardzo lubię kształtne mydła. Takie, które chociaż przez jakiś czas (chodzi mi o poczatek użytkowania, bo później każde mydło staje się owalne) nie mają pospolitych wymiarów.
Tu listek w kolorze pudrowo zielonym. Pachnie tak samo jak cała seria. Faktycznie jest łagodne w działaniu. Nie wiem czy daje ukojenie moim zmysłom, bo używam go tylko do mycia rąk. Odejmuję tylko jedno serduszko za zapach, który niekoniecznie mi podchodzi.

Ocena końcowa: ♥ ♥ ♥ ♥


Efekty używania serii: Żadnych rażących zmian. Polecam na wyjazdy i na chwilowe orzeźwienie. Jak dla mnie niezbyt miły zapach na codzienne użycie.

Opis balsamu po dłuższym czasie użytkowania. Czekam na cieplejsze dni, bo niekoniecznie chcę używać Amazonii w czasie ulew. Za dużo wilgoci :D


Tak bardzo chciałabym tam wrócić :)