Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Unboxing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Unboxing. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 sierpnia 2013

Paczka, katalog 12

Cześć!
Postanowiłam dzisiaj napisać post związany z dzisiejszym odbiorem paczki z zamówieniem z katalogu 12.
Oprócz kosmetyków dla klientek odebrałam zestaw lojalnościowy z którego korzystałam w katalogu 11. 


Program lojalnościowy polegał na tym, że w trakcie trwania katalogu 9, 10 i 11 po przekroczeniu pewnego progu punktowego mogłam sobie odebrać zestaw kosmetyków za 4,90zł lub za 9,90zł. Jeżeli w dwóch katalogach (z trzech w których trwał program) odbiorę nagrody za 9,90zł, to w katalogu 12 będę miała możliwość odebrać składaną suszarkę marki Philips, uwaga, za 9,90zł!
I z takiej możliwości skorzystałam, jakżeby inaczej :) 
Dzisiaj w paczce przyszła suszarka, żel i woda toaletowa.

Żel pod prysznic Discover China Cherry Orchard - żel o delikatnym zapachu kwiatów wiśni. Bardzo kojący zmysły :) 

Woda toaletowa Eclipse - swojej jeszcze nie otwierałam, ale w Filii poprosiłam o otwarty flakonik. Zapach nie jest raczej dla mnie. Bardzo świeży, ale aż drażniący. Z tego co wyczytuję to ma coś z pomarańczem i melonem. 

No i chyba najbardziej oczekiwana przeze mnie rzecz. Czyli Suszarka  Philips Salon Essential.

W sumie opakowanie widziałam już wcześniej, dlatego nie było dla mnie zdzwieniem, że jest dość spore. 
Wszystkie rzeczy zapakowane były w dodatkowe folie ochronne. W pudełku są instrukcje oraz karta gwarancyjna. Tak samo jak w każdym ze sklepów z urządzeniami elektrycznymi. 

Suszarka trochę mnie zadziwiła. W sensie, że jest duża! Myślałam, że za niecałe 10zł firma da jakiś shit, a tu proszę, piękna, różowa, sprawna suszareczka. Jestem zachwycona tym, że Oriflame daje członkom Klubu takie korzyści. W przeszłości byłam konsultatnką Avon i nie przypominam sobie, żebym w ciągu pięciu miesięcy działalności dostała tyle nowych, dobrych jakościowo rzeczy. 

Suszarka jest składana, dlatego będzie dla mnie idealna po na zajęcia na basenie. 
Posiada trzy poziomy suszenia: 
I - zimne powietrze, poziom 1
II - ciepłe powietrze, poziom 1
III - ciepłe powietrze, poziom 2
Kabel do któtkich nie należy - ma ok. 160cm. 

Opcłaca się być w Oriflame? Oczywiście!!

Oprócz programu lojalnościowego zamówiłam sobie pare rzeczy. 

Odżywka Nature Secrets cytryna z miętą, która razem z szamponem już się szykuje do recenzji. To już moje drugie opakowanie. 

Żel do rąk z antybakteryjnymi ekstraktami z drzewa herbacianego i mandarynki - ponieważ jutro wyjeżdżam na obóz, gdzie dostęp do wody może być ograniczony, a rączki warto mieć czyste :) 


Dodatkowo za 0,77zł dostałam Wygładzający balsam do ust z organicznymi ekstraktami z jagód acai i granatu tylko za to, że w sumie zakupiłam trzy produkty z serii Nature Secrets.

I ostatni produkt. W Oriflame przy małych zamówieniach jest opcja płatnych dostaw, ale po co wydawać 8-11zł na samą paczkę kiedy za 11,90zł można domówić jeden z dwóch proponowanych, pełnowymiarowych produktów (co katalog inne) i paczkę dostajemy "gratis". Oto produkt z katalogu 12: Ochronna emalia do paznokci, o cenie regularnej 22zł.


Teraz pewnie się zastanawiacie ile w sumie na tym straciłam.
Ok, no to podsumowanie rachunku i zastanowienie się, czy wyrządziłam krzywdę zawartości mojego portfela.
  1. Żel Discover China: cena regularna: 12zł
  2. Eclipse: cena regularna: 36zł                          za obie rzeczy zapłaciłam 4,90zł
  3. Suszarka Philips Salon Essential: cena w RTV Euro AGD: 59,99zł, zapłaciłam: 9,90zł
  4. Odżywka do włosów: cena regularna: 13zł, zapłaciłam: 6,08zł
  5. Żel antybakteryjny: cena regularna: 14,90zł, zapłaciłam: 7,62zł
  6. Balsam do ust: cena regularna: 11zł, zapłaciłam: 0,77zł
  7. Emalia do paznokci: cena regularna: 22zł, zapłaciłam: 11,90zł
Razem: Według cen regularnych za te siedem rzeczy powinnam zapłacić: 168,89zł. NIGDY bym tyle nie wydała na takie pierdółki. Dzięki temu, że jestem członkiem Klubu Oriflame za siedem rzeczy (w tym suszarkę!) zapłaciłam 41,17zł.
Różnica? Wielka! Ile oszczędziłam? 127,72zł!


Recenzji tych produktów możecie się spodziewać w przyszłych notkach, ale oprócz tego mam masę innych kosmetyków do opisania. :)
Tak jak pisałam wyżej jutro wyjeżdżam na obóz zaliczeniowy. Przez najbliższe pięć dni możecie mnie spotkać na szlaku w Beskidzie Śląskim i Żywieckim. Jutro z samego rana jadę do Bielsko - Białej. Zaczynamy wędrówkę pieszą do Szczyrku i w kolejnych dniach Wisła, Przysłop, Zwardoń, Hala Rysianka, Żywiec i wszelkie przełęcze, hale oraz górki :) 
Zatem zostawiam Was z aktualnym postem i życzę udanego tygodnia. 
Osoby które pierwszy raz są na moim blogu zapraszam do czytania poprzednich recenzji. 

Do zobaczenia w przyszłym tygodniu! 
xx :) 

piątek, 19 lipca 2013

Terracotta Powder unboxing

Hej, hej! 
Przygotowałam fotorelację z otwierania kosmetyku, który na warsztatach przyciągnął moją uwagę swoim wyglądem i elegancją. Nie mogłam się doczekać momentu w którym będę miała go na wyłączność. Cierpliwie (to dziwne jak na mnie :D) czekałam aż skończę Inglotowy róż o podobnym odcieniu. Chciałam uniknąć tego, że kupię coś nowego i zacznę używać, a końcówka starocia będzie leżeć do utraty ważności. 
W każdym razie Inglota skończyłam, trafiłam na promocję w katalogu i go kupiłam. "Go" czyli co? 
Prosze bardzo:

Oriflame Beauty Terracotta Powder

Brązujący puder Oriflame Beauty Terracotta


Pierwsze co zaskoczyło mnie pozytywnie to fakt, że opakowanie było zawinięte dodatkowo w ochronną piankę, dzięki której obicia nie zaszkodzą przy transporcie pudełka. Do tej pory rzadko (Jeżeli w ogóle? Nie pamiętam, nie zwracałam na to uwagi.) się z tym spotykałam. Perfumy, coś szklanego owszem, ale kolorówka? Dla mnie plusik, tym bardziej, że w wakacje często używam kosmetyczki i nie chciałabym, żeby coś uszkodziło mi opakowanie.


Wyciągam puder z kartonika iii już nie mogę się doczekać momentu użycia. Jestem w gorącej wodzie kąpana i kiedy przychodzi paczka cały świat dla mnie nie istnieje :D Tylko ja, kosmetyki i ich testowanie. 

Kiedy na warsztatach po raz pierwszy rzuciłam okiem na ten puder, to nieszczególnie zwrócił moją uwagę. 
Był zamknięty i przez wieczko zobaczyłam tylko złote fale i trochę się zraziłam, bo błyszczące. A do błyskotek na twarzy można powiedzieć, że się dopiero przyzwyczajam. Zazwyczaj wybieram matowe kosmetyki. 
Parę chwil później menadżerka użyła go do makijażu i "puściła w obieg". Trafił do mnie.
Stwierdziłam, że w sumie ten złoty nie jest taki zły. Po paru użyciach znika i zostaje sam brąz. Całość wygląda jak pustynia i to mnie urzekło. Jeszcze bardziej kojarzy mi się z latem.
Można powiedzieć, że to było zauroczenie od drugiego wejrzenia :)

Warto kliknąć na zdjęcie, żeby zobaczyć produkt w większym rozmiarze.

Żeby zrobić to zdjęcie musiałam bardzo się postarać. Nie policzyłam ile razy zrobiłam ruch pędzlem (między pudrem, a ręką), żeby nałożyć widoczną warstwę, ale było ich sporo.  Próbowałam pędzlęm, później palcem i znowu pędzlęm, a efekt i tak nie jest taki jaki oczekiwałam. Nie wiem co było tego przyczyną. Nie miałam posmarowanych rąk. Na pędzlu i palcu pudru było dużo, na twarzy przyjmował się w normalny sposób. 





Opis producenta: Połączenie naturalnych odcieni brązu i rozświetlających miodowych refleksów dodaje twarzy słonecznego blasku i uszlachetnia rysy. Jedwabista konsystencja i budująca formuła dopasowuje się do każdego typu karnacji. Uwagę przykuwa faktura pudru pofalowana niczym piaskowa plaża.

Opakowanie: ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Tak jak wspominałam wyżej plusik za gąbeczkę ochraniającą - mnie się przyda. Plastikowe opakowanie jest gustowne i bez przepychu. Lubię jego zamknięcie na zatrzask. Te dwa wgłębienia ułatwiają otwieranie, więc paznokcie czy palce na tym nie cierpią :)


Zapach: ♥ ♥ 
Jest niewyczuwalny przy użyciu. Dopiero jak przytknęłam nos to poczułam dziwny, brzydki zapach, jakby coś spalonego, duszącego. Nie potrafię do czegoś przypisać tego zapachu. Ale dobre jest to, że żeby go poczuć musiałam bardzo blisko przysunąć puder do nosa, a codziennie tego się nie robi :)

Konsystencja i kolor: ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Brązowy, prasowany puder. Jest twardy, nie kruszy się. Przy użyciu pędzla nie zostawia pyłku i nie brudzi wszystkiego wkoło. Żadnego pomarańczowego efektu.

Wydajność:
Złoty wzorek kończy się po paru użyciach. Całości nie jestem w stanie jeszcze określić.

Użycie:
Jak pisałam wyżej dość dziwne jest nakładanie tego produktu. Pędzlem nie da się go nałożyć za dużo. No chyba, że ktoś ma dużo czasu, albo rozsmaruje bezpośrednio całe opakowanie po twarzy :D Nie wiem czy to kwestia pigmentacji, czy co.
Puder faktycznie matuje. Jedyne rozświetlenie, to złote drobinki, które i tak po paru użyciach znikają. Później z pudru robi się zwykły, matujący bronzer. Mnie to nie przeszkadza, a nawet to dla mnie pozytyw. Bardzo ładnie można wykonturować nim twarz. 

Skład:
TALC, MICA, ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE, NYLON-12, MAGNESIUM STEARATE, HYDROGENATED POLYISOBUTENE, DIMETHICONE, ETHYLHEXYL PALMITATE, CAPRYLYL GLYCOL, PROPYLPARABEN, METHYLPARABEN, TIN OXIDE, CI 77492, CI 77491, CI 77499, CI 77891, CI 19140

Ocena końcowa: ♥ ♥ ♥ ♥

Cena regularna: 42zł/9,5g